Temat: Uwaga: drastyczne śledztwo na fermie lisów i jenotów. O czym rozmawiają futrzarze zabijając zwierzęta?

„Ale ładny tyłek ma. Czyściu…” - powiedział hodowca wkładając elektrodę do odbytu lisa.

VIDEO
https://www.facebook.com/fundacjaviva/videos/1047254722319309/
https://youtu.be/wg-3ct9FwIM

Hodowcy brutalnie zabijający lisy i jenoty zostali nagrani w styczniu tego roku przez aktywistów śledczych Fundacji Viva! i Inicjatywy BASTA!. Na materiałach filmowych widać, jak hodowcy wyciągają zwierzęta z klatek i uśmiercają poprzez rażenie prądem… na oczach pozostałych zwierząt. W kilku przypadkach hodowca zamiast dotknąć elektrodą pysku zwierzęcia, robi to nieumiejętnie i trafia nią w inną część głowy zadając mu dodatkowe cierpienie. Szokujący jest jednak nie tylko zarejestrowany obraz, ale też sposób, w jaki mężczyźni mówią o zwierzętach: “a pamiętasz jak w tamtym roku mówiłem bzykaj”, „ale ładny tyłek ma. Czyściu…”, „się spierdział na koniec i tyle. I mu poszło nosem”. Fundacja złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami.
- To kolejne nagrania z województwa zachodniopomorskiego pokazujące przemoc na fermach futrzarskich. Zazwyczaj publikowaliśmy nagrania jak pracownicy uderzają norki i siłą wrzucają je do komór gazowych, tym razem widzimy jak wygląda zabijanie lisów i jenotów - mówi Łukasz Musiał z kampanii Stopklatka Fundacji Viva!

Miejsce, z którego pochodzą nagrania, znajduje się w Starej Dąbrówce w woj. zachodniopomorskim. To nowoczesna ferma „o najwyższym standardzie”, jak określiliby ją hodowcy zwierząt futerkowych. Jak widać, nawet na fermach, które sami hodowcy uważają za wzorcowe, może dochodzić do znęcania się nad zwierzętami.
- Już od kilkunastu lat słyszymy o wdrażaniu skuteczniejszych kontroli na fermach, o certyfikatach, znakach jakości, itd. Za chwilę usłyszymy, że ta ferma to wyjątek, a związki hodowców się od niej odcinają. To tylko woda na młyn dla mediów. Przemysł futrzarski nie będzie się nigdy sam skutecznie kontrolował, ponieważ nie leży to w jego interesie - mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva!
- To przerażające, w jaki sposób hodowcy wypowiadają się o tych zwierzętach. Gdyby nie praca aktywistów śledczych, ta sytuacja nigdy nie wyszłaby na jaw... i w wielu podobnych przypadkach na pewno na jaw nie wychodzi. Dlatego wprowadzeniu zakazu tego okrutnego procederu to jedyna opcja. Każdy półśrodek to skazywanie milionów zwierząt na taki los - dodaje Martyna Kozłowska z kampanii Jutro Będzie Futro Fundacji Viva!

Skala tego przemysłu w Polsce jest ogromna. Każdego roku z przeznaczeniem na futro zabijanych jest u nas około 6 milionów zwierząt. Zajmujemy pod tym względem niechlubne drugie miejsce w Europie, a trzecie na świecie. Podczas gdy w innych krajach zakazuje się tego przemysłu ze względu na związane z nim cierpienie zwierząt, w Polsce lobby uniemożliwia wprowadzenie dobrych zmian w prawie dla zwierząt.

Choć sam sposób uśmiercania lisów i jenotów zarejestrowany na nagraniu budzi oburzenie, rażenie lisów i jenotów prądem jest legalną praktyką dopuszczoną polskim prawem. Niedopuszczalne jednak jest zabijanie zwierząt na oczach innych. Co więcej, w zarejestrowanej rozmowie futrzarzy, hodowca zwraca uwagę na to, że jeden z lisów oczekujących na śmierć zmarł, bo „wyczuł sytuację”. Futrzarze kwitują to śmiechem.

- Ferma była przez nas obserwowana w sumie przez kilkanaście dni. Zaobserwowaliśmy m.in. przypadki stereotypii i okulawień. Naszą uwagę przykuł szczególnie jeden z lisów, u którego widoczne były niepokojące zachowania mogące wynikać z odczuwania dużego głodu. Gryzł kraty klatki i własny ogon, z pyska leciała mu ślina. Postanowiliśmy, że jeżeli taki stan będzie się utrzymywał, zawiadomimy lekarza weterynarii. Kiedy wróciliśmy na fermę, lisa już nie było. Rozpoczął się ubój. Lisy i jenoty były brutalnie wyciągane z klatek i na oczach innych zwierząt zabijane za pomocą elektrod podłączanych do odbytów i pysków. Wszystkiemu towarzyszyły żarty i śmiechy pracowników. Pozostałe zwierzęta ewidentnie odczuwały duży stres - mówi aktywista śledczy.

Fundacja Viva! Wraz z adwokat Katarzyną Topczewską złożyła wczoraj zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami poprzez zabijanie lisów i jenotów na oczach innych zwierząt oraz nieumiejętny ubój powodujący dodatkowe cierpienie zwierząt.

- Ta sprawa pokazuje, że hodowla zwierząt na futra nie może być humanitarna. To kolejny przykład, zaraz po sprawie hodowcy z okolic Kościana, który nieprawomocnym wyrokiem sprzed 2 miesięcy został uznany winny znęcania się nad lisami poprzez ich nieumiejętne rażenie prądem i ubój na oczach innych osobników. Zwierzęta kilkakrotnie porażane prądem w różne części ciała czują niewyobrażalny ból. Norki, lisy czy jenoty są na tyle inteligentne i wrażliwe, że patrząc na śmierć inny zwierząt czują strach i ogromny stres. Biegły w przypadku Romana K. z Kościana nie miał wątpliwości, że taki ubój powoduje cierpienie i jest przestępstwem. Nie wyobrażam sobie, aby tutaj mogło być inaczej - mówi adwokat Katarzyna Topczewska.

Petycja na rzecz zakazania hodowli zwierząt na futra: https://jutrobedziefutro.pl/podpisz-petycje



Kontakt:

Łukasz Musiał, kampania Stopklatka, tel. 503 852 209
Katarzyna Topczewska, adwokat reprezentujący Fundację Viva!, tel. 792 229 992
Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva!, tel. 502 279 920
Martyna Kozłowska, kampania Jutro będzie futro, tel. 790 102 289
Mikołaj Jastrzębski, kampania Jutro będzie futro, tel. 600 461 157
Rezygnacja z otrzymywania wiadomości lub uaktualnienie danych kontaktowych.