Temat: Protestujący na drodze do Morskiego Oka w listopadzie 2014 roku uznani za niewinnych!

Protestujący na drodze do Morskiego Oka w listopadzie 2014 roku zostali uznani prawomocnym wyrokiem za niewinnych w sprawie tamowania ruchu na drodze. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu podtrzymał wyrok uniewinniający Sadu Rejonowego w Zakopanem w sprawie 3 protestujących osób. Oba wyroki opierają się na konstytucyjnym prawie do publicznego gromadzenia się, które jest dobrem wyższym, niż przepisy ustawy o ruchu drogowym.

 

W swoim wyroku Sąd Rejonowy w Zakopanem powoływał się na art. 57 Konstytucji RP, która gwarantuje w nim obywatelom wolność organizowania i uczestnictwa w pokojowych zgromadzeniach. – Sąd podkreślił, że dopełniłam jako organizator manifestacji wszelkich ustawowych obowiązków – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva, organizatorka manifestacji na drodze do Morskiego Oka – Uzasadnienie wyroku mówi również o tym, że policji nie było na miejscu zgromadzenia, mimo że dwa razy pisemnie wnosiłam o ochronę manifestacji, obawiając się agresji ze strony furmanów – dodaje.

 

W wyroku Sądu Rejonowego w Zakopanem wynika również, że Urząd Gminy w Bukowinie Tatrzańskiej nie miał podstaw prawnych do wydania decyzji zakazującej zgromadzenia. Przedstawiciel gminy, sekretarz Marian Mikołajczyk wydał niezgodną z prawem decyzję o rozwiązaniu manifestacji, którą prawomocnie uchylił Wojewoda Małopolski. Starostwo Tatrzańskie bezskutecznie próbowało wznowić postępowanie administracyjne w tej sprawie, wyczerpując procedurę administracyjną na poziomie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.

 

– Starosta Tatrzański posunął się w tym postępowaniu do tak absurdalnych oskarżeń jak to, że 70 manifestujących na trasie osób zagroziło bezpieczeństwu granic Polski! – przypomina Anna Plaszczyk – Niestety absurdów w tym postępowaniu było znacznie więcej. Moim zdaniem największym było to, że sprawy do sądu w ogóle wpłynęły, mimo decyzji wojewody o legalności zgromadzenia. W ten oto sposób skarb państwa został narażony na utratę kilku tysięcy złotych kosztów sądowych spraw o wykroczenie tamowania ruchu na drodze. Czyli zapłacimy za tę absurdalną decyzję wszyscy – tłumaczy.

 

Anna Plaszczyk podkreśla, że cała ta sprawa bardziej przypomina odcinek Monty Pythona czy Kafkę w najbardziej absurdalnym wykonaniu, niż cywilizowane państwo prawa. – W ostatnim czasie średnio dwa razy w tygodniu jeżdżę do sądu w Zakopanem i raz po raz obalam absurdalne tezy zakopiańskiej policji – tłumaczy – Ostatnio pojawiły się zarzuty policji, że powinniśmy protestować na zamkniętym parkingu dla koni, bo to stamtąd konie wyruszają w drogę do Morskiego Oka. Ciekawe kiedy dowiem się, że powinniśmy protestować w stajniach u furmanów, bo przecież droga koni do pracy ponad siły tam właśnie się zaczyna. A może w stajniach, skąd furmani konie kupują? – pyta retorycznie. I wyjaśnia, że zgłosiła manifestację dokładnie w tym miejscu, w którym ona się odbyła. Ale policja woli uważać inaczej, by przykryć swoją niekompetencję przy zabezpieczeniu protestu.

 

– Mimo, że zakopiańska policja kilka razy próbowała wprowadzić w błąd Sądy obu instancji, trafiliśmy na rozsądnych sędziów, którzy nie dali się zwieść manipulacjom – mówi mecenas Dorota Dąbrowska, pełnomocnik manifestujących obrońców praw zwierząt – Zastanawiam się jak wyglądają inne postępowania prowadzone przez zakopiańską policję – dodaje.

 

Sąd wielokrotnie podkreślał też, że nie jego rolą jest rozstrzyganie, czy postulaty protestujących były słuszne. – To akurat jest zgodne z moimi oczekiwaniami – komentuje Anna Plaszczyk – Ani władze samorządowe, ani policja, ani nawet sąd nie powinien oceniać postulatów osób korzystających z konstytucyjnego prawa do wyrażania opinii i na tej podstawie decydować o legalności zgromadzenia. Oczywiście inaczej jest w przypadku głoszenia tez zakazanych w naszym kraju, ale to już zupełnie inna historia, która nie dotyczy naszego protestu – podkreśla.

 

Obrońcy praw zwierząt podkreślają, że taki wyrok był możliwy dzięki perfekcyjnemu przygotowaniu demonstrantów. – Większość protestujących nieustannie fotografowała i filmowała wszystko, co się działo podczas protestu. – mówi Anna Plaszczyk- Dzięki temu mogliśmy obalić tezy, że zablokowaliśmy przejście turystom czy że to my zaatakowaliśmy konie i górali oraz że byliśmy agresywni – dodaje. Na nagraniach zarejestrowano również kradzież profesjonalnego rejestratora dźwięku jednej z protestujących osób, groźby karalne, kierowane do protestujących i agresję górali, którzy atakowali nie tylko uczestników manifestacji, ale także policjantów.

 

– Muszę przyznać, że podczas tego roku, który minął od protestu, straciłam już wiarę w sprawiedliwość – mówi organizatorka protestu – Prokuratura umarza oczywiste sprawy karne i nie wysyła do Sądu aktów oskarżenia przeciwko góralom za zaatakowanie nas i narażenie nas na utratę życia i zdrowia poprzez wpędzenie koni w tłum, bo nie widzi w tym bezpośredniego zagrożenia dla protestujących. Policja nie spisuje agresywnych górali, nie bada ich alkomatem, nie zatrzymuje tych, którzy wjeżdżają w nas końmi ani tych, którzy atakują policjantów i biją uczestników protestu. Ostatnie wyroki sądów w Zakopanem i Nowym Sączu są dla mnie znakiem, że jednak można na sprawę spojrzeć obiektywnie i ocenić nasze działania nie przez pryzmat lokalnej solidarności, a zgodnie z przepisami prawa, obowiązującymi w całej Polsce – podsumowuje.

 

Sąd Rejonowym w Zakopanem uniewinnił już ponad 30 osób obwinionych przez policję o wykroczenie – tamowanie ruchu podczas manifestacji. Policja od wyroków odwołała się do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. W najbliższym czasie Sąd Rejonowy w Zakopanem ma wydać wyroki w sprawie pozostałych uczestników protestu, w tym w sprawie organizatorki protestu, którą obwiniono również o niedostosowanie się do poleceń policji. Anna Plaszczyk mówi, że na szczęście ma na nagraniach również moment, w którym zgodnie z poleceniem rozwiązuje zgromadzenie, mimo że z tą decyzją się nie zgadzała. Gdyby nie nagranie – mogłaby zostać skazana. Policja twierdzi przecież, że 9 listopada 2014 roku na drodze do Morskiego Oka było inaczej, niż pokazują filmy.