Temat: Manifestacja obrońców praw zwierząt na drodze do Morskiego Oka ponownie uznana za legalną.

Manifestacja obrońców praw zwierząt na drodze do Morskiego Oka ponownie uznana za legalną. Nie będzie ponownego postępowania w tej sprawie. Minister Administracji i Cyfryzacji utrzymał w mocy decyzję Wojewody Małopolskiego, odmawiającą Staroście Tatrzańskiemu udziału w postępowaniu.

 

Starosta Tatrzański i Zarząd Powiatu Tatrzańskiego w lutym 2015 roku zwrócili się do Wojewody Małopolskiego o ponowne wszczęcie postępowania w sprawie legalności protestu. Władze powiatu tatrzańskiego powoływały się wówczas na absurdalne argumenty, że mój protest zagroził bezpieczeństwu granic Polski – tłumaczy Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!, organizatorka listopadowego protestu Dodatkowo starostwo twierdziło, że zorganizowałam imprezę masową, na którą powinnam była uzyskać zgodę właściciela drogi. Tymczasem manifestacja była zgromadzeniem publicznym, którego organizację regulują przepisy odrębnej ustawy. Dziwię się, że prawnicy starostwa tego nie wiedzą – dodaje.

 

Wojewoda Małopolski odmówił ponownego wszczęcia postępowania, ponieważ starostwo powiatowe nie jest w nim stroną. Starosta odwołał się, zgodnie z procedurą, do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. W odwołaniu prawnicy starostwa powoływali się na nowe dowodyw tej sprawie. Miało nimi być odkrycie, że organizatorka manifestacji rzekomo przedstawiła fałszywe dokumenty.  – To kłamstwo i próba wprowadzenia w błąd Ministerstwa tłumaczy Anna Plaszczyk Starostwo twierdzi, że zataiłam przed urzędnikami zgłoszenie manifestacji z dnia 19 sierpnia 2014 roku. Tymczasem ja manifestację zgłosiłam pod koniec października 2014 roku. Zgłoszenie z 19 sierpnia 2014 roku dotyczy innej manifestacji, która odbyła się 24 sierpnia. Wtedy nawet nie byłam jej organizatorem i nie ja jestem podpisana pod tym wnioskiem. Nie wierzę, że prawicy starosty przygotowując odwołanie nie zauważyli innego nazwiska pod tamtym wnioskiem – dodaje oburzona.

 

W decyzji z 9 czerwca 2015 roku Minister Administracji i Cyfryzacji utrzymał w mocy decyzję Wojewody Małopolskiego o odmowie ponownego wszczęcia postępowania na temat legalności protestu. Tym samym manifestacja obrońców praw zwierząt była legalna, a jej rozwiązanie przez urzędników Gminy Bukowina Tatrzańska bezprawne.

 

9 listopada 2014 roku na drodze do Morskiego Oka doszło do drastycznych scen. Furmani wjechali w siedzących na asfalcie protestujących dwoma wozami konnymi, które ważą łącznie z końmi ponad 3 tony. Górale szarpali i bili protestujących oraz rzucali ich rzeczami. Konie, wciągnięte w tłum siłą, były przerażone, stawały dęba i stanowiły realne zagrożenie dla zdrowia i życia protestujących. Jeden z protestujących w wyniku pobicia został odwieziony karetką do szpitala. Dwie inne osoby doznały poważnych uszkodzeń ciała.

 

Mam wrażenie, że urzędnicy Starostwa Powiatowego w Zakopanem są w stanie zrobić wiele, by udowodnić protestującym winę, a tym samym – ochronić furmanów z Morskiego Oka przed konsekwencjami brutalnego samosądu, jakim było wjechanie w manifestujących wozami konnymi – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! Na podstawie coraz bardziej absurdalnych dowodówurzędnicy próbują dowieść, że manifestacja nie była legalna. Bo jak inaczej nazwać oskarżenie o narażenie na niebezpieczeństwo granic Polski przez 70 protestujących pokojowo osób czy pomylenie zgłoszeń dwóch różnych manifestacji? – pyta.

 

Fundacja Viva! w listopadzie 2014 roku poinformowała prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa narażenia na utratę życia lub zdrowia protestujących przez wjechanie w nich wozami konnymi. Do dziś nikomu w tej sprawie nie postawiono zarzutów. Tymczasem 35 uczestników legalnej manifestacji stanęło już przed sądem w sprawie o wykroczenie blokowanie drogi powiatowej. Dwie osoby sąd już uniewinnił.