Temat: Manifestacja na drodze do Morskiego Oka jednak legalna

Wojewoda Małopolski uznał za nieważną decyzję o rozwiązaniu manifestacji obrońców praw zwierząt, która odbyła się 9 listopada na drodze do Morskiego Oka. W uzasadnieniu podkreśla, że rozwiązanie legalnej manifestacji przez agresję ze strony jej przeciwników jest niedopuszczalne. Wojewoda nie znalazł żadnych innych powodów do podtrzymania decyzji wójta Bukowiny Tatrzańskiej, który protest rozwiązał.



Wojewoda Małopolski, do którego odwołała się organizatorka protestu uznał, że ocena, czy zgromadzenie może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, albo mieniu w znacznych rozmiarach, musi się odnosić do organizatorów i uczestników zgromadzenia, a nie do osób niechętnych zgromadzeniu. Chodzi tu o fiakrów i osoby ich popierające, które tego dnia licznie zgromadziły się na Palenicy Białczańskiej. Ci pierwsi wzięli sprawy w swoje ręce i wjechali w protestujących dwoma wozami konnymi. Wojewoda podkreśla, że w tej sytuacji policja winna była zapewnić uczestnikom legalnej manifestacji bezpieczeństwo.

– Tymczasem zamiast chronić manifestację w obronie koni, urzędnik gminy Bukowina Tatrzańska rozwiązał ją, łamiąc tym samym nasze konstytucyjne prawo do wolności organizowania i uczestniczenia w pokojowych zgromadzeniach – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! – W decyzji czytamy, że “na władzach publicznych ciąży obowiązek zapewnienia spokojnego i niezakłóconego przebiegu zgromadzenia, jak też ochrony jego uczestników przed działaniami przeciwników celów, dla jakich zgromadzenie zostało zwołane”. Tej ochrony nam nie zapewniono, co widziała w relacjach medialnych cała Polska – dodaje.

9 listopada 2014 roku sekretarz gminy Bukowina Tatrzańska rozwiązał legalną manifestację obrońców koni w chwili, gdy dwa zaprzęgi konne wjechały w siedzących na asfalcie protestujących. – Cała Polska otrzymała wówczas informację, że byliśmy tam nielegalnie – mówi Anna Plaszczyk, organizatorka protestu i koordynatorka akcji ratowania koni z Morskiego Oka Fundacji Viva! – Do dziś wszyscy uczestnicy protestu zostali przesłuchani przez policję jako obwinieni o uczestnictwo w zbiegowisku i blokowanie drogi. Decyzja Urzędu Wojewódzkiego pokazuje, że było zupełnie inaczej, bo nie było podstaw do rozwiązania zgromadzenia. To tylko potwierdzenie, że zostały złamane nasze konstytucyjne prawa – dodaje. Anna Plaszczyk rozważa również postępowanie przeciwko urzędnikom gminy Bukowina Tatrzańska o odszkodowanie za ograniczenie podstawowych konstytucyjnych praw. Mówi, że jeśli zdecyduje się na pozew wskaże Fundację Viva jako beneficjenta odszkodowania.

– Ta decyzja udowadnia, że wszystkie zarzuty  nielegalności zgromadzenia były nieprawdziwe – mówi Katarzyna Topczewska, pełnomocnik Fundacji Viva!, która przygotowała odwołanie od decyzji o rozwiązaniu manifestacji – Urząd Wojewódzki w Krakowie wydał decyzję na podstawie faktów a nie tego, co chciały widzieć lokalne władze – dodaje adwokat Fundacji Viva. Przypomnijmy, że w grudniu w Sejmie odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt w całości poświęcone sprawie koni z Morskiego Oka. Na tym spotkaniu posłowie zwrócili uwagę na bezczynność policji w trakcie ataku fiakrów na manifestację. Domagali się również wyjaśnień od przedstawiciela Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.

– Ta decyzja to dla nas kolejny krok do respektowania przepisów polskiego prawa na Podhalu – mówi Anna Plaszczyk – Ale musiała ona zapaść poza Podhalem... To pokazuje jak skomplikowana i trudna jest nasza walka o życie koni, skoro w świetle kamer łamie się tam konstytucyjne prawa obywateli i ogłasza się to jako wielki sukces lokalnych władz – komentuje zachowanie urzędników z Bukowiny Tatrzańskiej. Zapowiada też, że to na pewno nie był ostatni protest na drodze do Morskiego Oka, ponieważ konie wciąż pracują na niej w dużym przeciążeniu. – Mamy nadzieję, że kolejne protesty będą ochraniane zgodnie z zasadami – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva – Trzeba tu podkreślić, że my nie domagamy się jakiegoś wyjątkowego traktowania. My chcemy “tylko” równego traktowania i przestrzegania prawa – podkreśla.

Anna Plaszczyk a.plaszczyk@viva.org.pl