Temat: Konie cierpiały przez błąd eksperta TPN

Konie cierpiały przez błąd eksperta TPN

Tatrzański Park Narodowy, który przez ponad rok zaprzeczał błędom w wyliczeniach swojego eksperta, zgodził się na zmniejszenie ilości osób na fasiągu przyznając tym samym, że konie na drodze do Morskiego Oka od wielu lat pracowały w przeciążeniu.

Obalono kontrowersyjną ekspertyzę, wykonaną przez dra Macieja Jackowskiego z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. To właśnie na jej podstawie w poprzednich latach utrzymano zbyt dużą ładowność wozów ciągniętych przez konie na trasie do Morskiego Oka, przez co konie pracowały ponad siły.

W ubiegłym roku niezależni eksperci dokonali na zlecenie Fundacji MRNZW Viva! i Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami analizy obciążenia koni wykorzystywanych do transportu turystów na do Morskiego Oka. Okazało się, że nawet obciążenie wozu, które jest zgodne z regulaminem, prowadzi nieuchronnie do wystąpienia drastycznych przeciążeń u koni. Podważyło to wcześniejszą ekspertyzę wykonaną przez dra Macieja Jackowskiego.

Organizacje pro zwierzęce przekazały dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego wyniki niezależnej ekspertyzy dr Władysława Pewcy, który jest osobą kompetentną w zakresie wyliczeń sił uciągu. Dostarczyły również wezwanie do bezzwłocznej likwidacji konnych zaprzęgów wożących turystów do Morskiego Oka w czerwcu 2013 roku. Dyrekcja TPN zignorowała jednak zarówno wyliczenia jak i wezwanie. Uznała bowiem, że ekspertyza niezależnego specjalisty z zakresu mechaniki nie jest wiarygodna, bo „mechanik nie zna się na koniach”.

̶ Rozpoczęliśmy poszukiwania zootechnika, który zechciałby zająć stanowisko wobec ekspertyzy dra Jackowskiego, jednak nikt ze środowiska nie chciał się podjąć tego zadania – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji MRNRZ Viva! W końcu trafiliśmy do prof. Ryszarda Kolstrunga, który opracował nową ekspertyzę na temat obciążeń koni pracujących na drodze do Morskiego Oka. Również ona wykazała błędy popełnione przez dra Jackowskiego i tej opinii dyrekcja TPN nie mogła już zlekceważyć.

Ekspertyza profesora Ryszarda Kolstrunga, hipologa z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, została przekazana dyrekcji TPN w październiku 2013 r. Jej przekazanie zainicjowało szereg spotkań w Warszawie i w Zakopanem z udziałem przedstawicieli Tatrzańskiego Parku Narodowego, fiakrów, ekspertów i organizacji pro zwierzęcych, które od lat walczą o poprawę losu „koni z Morskiego Oka”. Efektem rozmów i negocjacji jest obowiązujące od miesiąca odciążenie wozów o dwie osoby i zakaz kłusowania pod górę. Nowy regulamin przewozów zaprzęgami konnymi wszedł w życie z początkiem kwietna br. Wprowadzone do niego zmiany to - z punktu widzenia organizacji prozwierzęcych - zdecydowanie niewystarczająca poprawa losu zwierząt.

 – Niestety konie zostały odciążone tylko podczas jazdy pod górę To absolutnie minimalna poprawa sytuacji zwierząt. – komentuje Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Nadal nie znamy ciężaru fasiągów i nikt nie kontroluje stanu technicznego wozów. Poza tym nie zmniejszono dopuszczalnej liczby pasażerów podczas jazdy w dół a tymczasem z wyliczeń dra Pewcy wynika, że  przy skuteczności hamowania rzędu 80% konie pracowałyby na granicy siły normalnej w jeździe w dół z nieduża prędkością. Tymczasem, w Morskim Oku mamy jazdę kłusem w dół z prędkością bliską 15km/h i niską skuteczność hamowania hamulców fasiąga równą 33%. A to oznacza drastyczne przeciążenie – wyjaśnia Beata Czerska.

Organizacje pro zwierzęce zapowiadają dalsze monitorowanie sytuacji koni pracujących na trasie do Morskiego Oka i dążenie do poprawy ich bytu.

Obawiamy się, że niektóre zmiany wprowadzone zostaną jedynie na papierze, na przykład obowiązkowy postój i nakaz pojenia koni na górze, na Polanie Włosienica – mówi Cezary Wyszyński. – Nie jestem przekonany, że każdy z fiakrów pofatyguje się po wiadro wody 200 metrów wyżej. Niestety Dyrekcja Parku nie planuje się doprowadzenia wody dla koni na Polanę. Nadal nie ma wiat czy zadaszonych boksów, gdzie konie mogłyby odpocząć w cieniu podczas upałów. Nie do zaakceptowania jest również odsprzedawanie wyeksploatowanych koni do rzeźni. To jest dramat, że konie pracujące na terenie Parku Narodowego po 2-3 sezonach kończą życie na haku w rzeźni. Będziemy walczyć, dopóki warunki ich pracy nie zostaną ucywilizowane albo transport konny nie zostanie całkowicie zlikwidowany – dodaje Cezary Wyszyński.

Spór między Tatrzańskim Parkiem Narodowym a obrońcami zwierząt, dotyczący wykorzystywania koni do transportu turystów na drodze do Morskiego Oka, toczy się od 2009 roku. Wówczas jeden z turystów sfilmował na Włosienicy śmierć konia, który kilka minut wcześniej wciągnął na górę wóz pełen turystów. Z danych Związku Hodowców Koni wynika, że od stycznia 2012 r. do połowy czerwca 2013 r. do rzeźni trafiły 44 konie, w tym zwierzęta 4 i 5-letnie, czasami po zaledwie kilku miesiącach pracy na trasie do Morskiego Oka. W tym okresie 3 konie padły, w tym dwa w szczycie sezonu. To oznacza, że w okresie 18 miesięcy straciło życie 20% koni z tzw.populacji 2012, czyli co piąty koń z monitorowanej grupy. Średni wiek konia oddanego do rzeźni wynosił 8,8 lat, a średni czas pracy na trasie do Morskiego Oka – 10,8 miesięcy (źródło: dane PZHK).

 

Osoby do kontaktu:

http://ratujkonie.pl/2013/07/ratujmy_konie_z_morskiego_oka/

Beata Czerska, Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami - 602 228 389

Cezary Wyszyński, Fundacja MRNZW Viva! - 502 279 920