Temat: 69% Polaków przeciwko ubojowi koni, a rząd negocjuje wywóz ŻYWYCH koni do Japonii.

Śmierć dwóch klaczy z Janowa Podlaskiego nie schodzi z pierwszych stron gazet. W temacie wypowiadają się specjaliści hodowli koni, lekarze weterynarii i politycy. Tymczasem w zaciszu gabinetów politycznych trwają prace na umową międzynarodową, skazującą tysiące żywych polskich koni oraz kurcząt jednodniowych na kilkudziesięciodniową podróż do japońskich rzeźni. Już 58 000 Polaków podpisało protest w tej sprawie.

 

W ostatnich dniach w stadninie koni w Janowie Podlaskim zmarły dwie klacze pełnej krwi arabskiej, Amra i Preria, należące do znanej hodowczyni koni, Shirley Watts. Watts zdecydowała o natychmiastowym zabraniu z polskiej stadniny swoich dwóch innych klaczy –  Piety i Augusty, wartych 340 tys. euro. W związku z tymi wydarzeniami szeroko dyskutowana jest sprawa śmierci w ciągu ostatnich pięciu lat w Janowie Podlaskim aż 52 koni. Emocje rozpalają ceny koni pełnej krwi arabskiej.

 

Tymczasem w 2014 roku w polskich rzeźniach ubito ponad 23 000 koni, o niemal tysiąc więcej, niż w roku poprzednim. Cena skupu polskich żywych koni rzeźnych to w 2014 roku 7,42 zł/kg, co daje kwotę od 5 do 7 tys. zł za konia sprzedawanego do ubojni. Właśnie ta cena pokazuje dysproporcje pomiędzy końmi rzeźnymi, masowo hodowanymi w Polsce, a arabami z Janowa Podlaskiego. – Te dysproporcje to nie tylko wartość poszczególnych koni – tłumaczy Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! – To również warunki, w jakich konie są hodowane, ale też podejście społeczeństwa do śmierci tych zwierząt. Pół Polski dyskutuje dziś o powodach śmierci Amry i Prerii, tematem ekscytują się też politycy różnych opcji. Tymczasem już 58 000 Polaków podpisało naszą petycję przeciwko pomysłowi Ministerstwa Rolnictwa, aby Polska wysyłała żywe polskie konie do japońskich rzeźni. Mimo to temat „zwykłych” polskich koni nie trafił wciąż na polityczne salony –tłumaczy.

 

Apel Fundacji Viva! trafił jednak do serc znanych osób. Akcję Fundacji popierają między innymi, Anna Powierza, Monika Mrozowska, Antek Królikowski, Beata Pawlikowska czy Katarzyna Sawczuk. Aktorka Anna Oberc apeluje – transport polskich koni do Japonii byłby dla nich niewyobrażalną gehenną – nie zgadzam się na to i zachęcam wszystkich do podpisania petycji na stronie www.ratujkonie.pl/petycja-japonia

 

O pomyśle Ministerstwa Rolnictwa organizacje ochrony zwierząt dowiedziały się w styczniu 2016 roku. Okazało się, że pracownicy ministerstwa prowadzą rozmowy w imieniu polskiego rządu z Japończykami o eksporcie żywych koni i jednodniowych kurcząt na drugi koniec świata. Po kilkudziesięciodniowym transporcie morskim zwierzęta miałyby być zabijane w tamtejszych rzeźniach.

 

Fundacja Viva! w swojej petycji podkreśla, że to skandaliczna próba tym bardziej, że Europa od dłuższego czasu dąży do całkowitej likwidacji transportów długodystansowych zwierząt rzeźnych. – Takie transporty narażą zwierzęta na ogromne cierpienie, a także na urazy i śmierć w męczarniach – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva – To są fakty, które potwierdzają liczne śledztwa organizacji ochrony zwierząt z całej Europy. Jednak wszystkie filmy wykonywano tylko podczas transportów samochodowych trwających „zaledwie” kilkadziesiąt godzin. A my tu rozmawiamy, czy raczej właśnie jesteśmy w tych rozmowach pomijani, o 30-dniowej podróży statkami – podkreśla.

 

Raporty ze śledztw na terenie Europy wykazały, że służby nie radzą sobie z kontrolowaniem trwającego nawet 2-3 doby transportu z Polski na południe Włoch lub Francji. W tej sytuacji dopuszczenie do 30-dniowego transportu morskiego, zdaniem działaczy organizacji ochrony zwierząt, spowoduje gehennę, która pozostanie poza wszelką kontrolą – nie będzie możliwy żaden nadzór ze strony organizacji zajmujących się statutowo ochroną zwierząt – zapowiada Fundacja Viva!

 

– Lista zagrożeń dla zwierząt wiążących się z około 4-tygodniowym transportem jest ogromna – podkreśla Cezary Wyszyński – Agresja między zwierzętami, brak opieki weterynaryjnej, na przykład nad klaczami źrebnymi, śmierć zwierząt na oczach innych, brak możliwości zapewnienia odpowiedniej ilości pożywienia i wody dla zwierząt na czas transportu, narażenie zwierząt na stres i urazy w czasie sztormów, wypadki statków, których rocznie odnotowuje się ponad 140! – wymienia.

 

Obywatele Unii Europejskiej zebrali już ponad milion podpisów pod petycją w sprawie zakazu dla transportów zwierząt dłuższych niż 8 godzin na terenie Europy. W samej Polsce organizacje społeczne zebrały ponad 500 tys. podpisów przeciwko transportom długodystansowym i na rzecz uznania koni za zwierzęta towarzyszące. – W tej sytuacji decyzja o eksporcie żywych koni do japońskich rzeźni byłaby pogwałceniem woli zdecydowanej większości obywateli – mówi Anna Plaszczyk – Nie mówiąc już o polskiej tradycji, która bliższa jest szacunkowi dla koni, właściwemu dla Janowa Podlaskiego, niż hodowli koni na mięso – dodaje.

 

Zaskakujące jest to, że Polska, w której nie ma tradycji jedzenia mięsa końskiego, jest trzecim krajem (po Włoszech i Hiszpanii), produkującym najwięcej mięsa końskiego w Europie. W 2014 roku Polska wyeksportowała ponad 10 000 koni, które zostały ubite w rzeźniach poza granicami kraju, głównie we Włoszech. Pogłowie koni w Polsce to około 222 200 sztuk. Rocznie zabija się na mięso 15% z nich.

W marcu firma GFK przeprowadziła na zlecenie Fundacji Viva! badanie opinii publicznej zadając pytanie „Czy poparł/a/by Pan/i zmiany w obecnej ustawie o ochronie zwierząt, które prowadziłyby do wprowadzenia  zakazu uboju koni”. Aż 69% osób odpowiedziało „zdecydowanie tak” lub „raczej tak”!

Więcej informacji o problemie oraz petycja znajduje się na stronie www.ratujkonie.pl/petycja-japonia

Kontakt: Anna Plaszczyk a.plaszczyk@viva.org.pl 790102266

Wypowiedzi znanych osób potępiających negocjacje dotyczące wywozu żywych koni: https://www.facebook.com/fundacjaviva/videos/1244664445563254/